Strona główna
Strona główna
Opowieści
Opowieści
Dobre rady
Dobre rady
Galeria
Galeria
Recenzje sprzętu
Recenzje sprzętu
Konkurs
Konkurs!
Odsyłacze
Odsyłacze
Kontakt
Kontakt
Szukaj
Śladami Stasia i Nel
Zagłosuj na tę publikację | Zasady konkursu | Wersja do druku

Wadi Half
Sudan - pomysł, by zobaczyć ten kraj, poddał mi Janek - mój kolega i towarzysz z wyjazdu do Etiopii. Na początku zastanawiałem się, czy jechać ponownie do Afryki, czy może zobaczyć znowu Azję. Ale w końcu się zdecydowałem i dołączyłem do Janka i jego żony, Ani. I nie żałuję mojego wyboru. Choć niektóre plany nie wypaliły (powrót przez Arabię Saudyjską), choć Sudan okazał się droższy, niż planowaliśmy, to jednak zobaczyłem miejsca, gdzie turyści to rzadkość, więc wita się ich bardzo przyjaźnie. Trochę we znaki dała nam się sudańska biurokracja, wścibskie "security", a nawet wojsko w Kassali. Przy okazji znów odwiedziłem Egipt, ponownie podziwiałem piramidy i Abu Simbel, znowu wściekałem się na tamtejszych naciągaczy. Miłym akcentem kończącym moją podróż byłą wizyta w Jordanii - kraju miłych ludzi i wspaniałych zabytków. Bilet na przelot do Kairu liniami Alitalia, kupiłem w przyjemnym i kompetentnym biurze 5MS.

Mediolan. Katedra Duomo
Wizy

Wizę sudańską załatwiał Janek. W ambasadzie w Berlinie udało się je kupić w ciągu jednego dnia. Kolega pojechał, dał paszporty i pieniądze rano, grzecznie poprosił i wiza była gotowa po południu i kosztowała 40 euro. Wniosek do ściągnięcia ze strony ambasady - należy dokładnie go wypełnić, zwłaszcza dziwne pytania, np. o wyznanie. Wizy dali nam na miesiąc, trzy miesiące na wjazd. Ale należy uważać, bo spotkany Chilijczyk też w Berlinie dostał wizę wypełnioną po arabsku (my mieliśmy ładnie po angielsku) z miesięcznym terminem na wjazd. Po przyjeździe do Sudanu należy się zarejestrować.

Wizę egipską dostaje się szybko i bez problemów w ambasadzie w Warszawie; wielokrotna, ważna na trzy wjazdy, kosztuje 110 zł. Można też dostać wizę na lotnisku w Kairze i w porcie w Nuweibie. Wizę jordańską wyrobiłem szybko i sprawnie w Chartumie, ale musiałem zapłacić. Można ją również dostać za darmo na większości przejść granicznych.

Egipt

03.10.2002 r. Wyleciałem wcześnie rano z Okęcia samolotem LOT-u, obsługującym połączenie linii Alitialia. Po krótkim locie, opóźnionym ze względu na mgłę, na pokładzie dość ciekawie wglądającego samolotu Embraer, wylądowałem na lotnisku Malpensa, koło Mediolanu. Tu przesiadłem się na samolot do Kairu. W czasie tego lotu miałem okazję podziwiać wspaniałe widoki m.in. wybrzeża Chorwacji, a przy podejściu do lądowania - piramid w Gizie. Na lotnisku w stolicy Egiptu wymieniam pieniądze (20 USD=92 LE), a następnie miejskim autobusem, z parkingu, jadę do centrum. Muszę się przesiąść na drugim terminalu, cała podróż trwa około 2 godzin i kosztuje 2 LE.

Sfinks
Szczęśliwie wysiadam przy stacji kolejowej Ramzes. Znam tutaj z mojego poprzedniego pobytu, 5 lat wcześniej, Hotel Ciao. Niestety, okazuje się, że hotelu nie mogę zlokalizować i muszę wziąć taksówkę, która za 5 LE podwozi mnie kawałek, choć wystarczyło przejść na drugą stronę dworca. W hotelu znowu rozczarowanie - podrożał znacznie od poprzedniego pobytu. Robi się jednak późno i po negocjacjach śpię w pokoju z łazienką i śniadaniem za 40 LE. Kupuję bilet do Asuanu na następną noc. Podobno jest tylko I klasa, płacę za ten luksus 75 LE. Pomaga mi policjant "turystyczny". Chcę dowiedzieć się jeszcze o prom do Sudanu, ale już jest za późno. Na kolację jem falafela (trzy kulki za 1 LE), popijam wodę i colę (razem 3 LE). Bez problemu udaje mi się wysłać SMS-y do domu (sieć Vodafon). Wieczorem chodzę sobie po mieście - ten zgiełk, ryk klaksonów, tłumy ludzi - ta metropolia naprawdę tętni życiem. Piję sok z trzciny cukrowej (0,50 LE), a potem piwo Stella w hotelowej restauracji (6,50 LE), wracam do pokoju i idę spać. W nocy robi się trochę chłodno.

 1 2 3 4 5 6 7 8 9... 
Następna strona

Zagłosuj na tę publikację | Zasady konkursu | Wersja do druku

O tych krajach: Rafy St. John`s na Morzu Czerwonym Półwysep Synaj Podpatrywanie Bliskiego Wschodu   Pozostałe...
Tego autora: Weekend we Lwowie Weekend we Lwowie W kolebce ludzkości - Etiopia i Kenia   Pozostałe...

Opracowanie: Jacek Żoch

Autor zaprasza na stronę: http://jzoch.prv.pl
Bardzo chętnie zamieścimy Państwa opowieść.
Wszystkie opowieści i uwagi prosimy kierować pod naszym adresem.
redakcja@tramp.travel.pl
Ostatnie uaktualnienie: 2004-07-05