Strona główna
Strona główna
Opowieści
Opowieści
Dobre rady
Dobre rady
Galeria
Galeria
Recenzje sprzętu
Recenzje sprzętu
Konkurs
Konkurs!
Odsyłacze
Odsyłacze
Kontakt
Kontakt
Szukaj
Podpatrywanie Bliskiego Wschodu
Zagłosuj na tę publikację | Zasady konkursu | Wersja do druku

Bazar w Iranie
Gościnność

"Hello mister" - tak witają nas w Iranie. Czyżby tubylcy chcieli pokazać, że traktują europejskie kobiety na równi z mężczyznami? Takie jest nasze pierwsze wrażenie, ale okazuje się, że to tylko uniwersalny zwrot używany przez tych, którzy nie znają angielskiego, ale koniecznie chcą okazać swoją otwartość i gościnność. Po Iranie podróżuję z Ivaną - Słowaczką, którą poznałam przez Internet. Przez kilka dni jeździmy wspólnie z Pawłem i Darkiem, których poznajemy w Esfahanie.

Persowie są bardzo ciekawi obcokrajowców i chętnie zaczepiają nas, aby krótko pogawędzić. Zwykle zadają standardowe pytania: gdzie są nasi mężowie, jaka jest nasza religia i czym się zajmujemy. Zarówno Arabowie, jak i Persowie chętnie opowiadają o swoim życiu, o ogromnej roli rodziny, o religii i zwyczajach.

Meczet w Yazd
Tubylcy mają zwyczaj uczenia się kilku słów w obcym języku na powitanie turystów. Dzięki temu spotkała nas pewnego razu przezabawna sytuacja. Docieramy do hotelu w Yazd (Iran), jesteśmy zmęczeni i chcemy szybko wytargować tani nocleg. W kraju arabskim jakikolwiek pośpiech jest zupełnie niezrozumiały i ignorowany. Pomocnik właściciela przygotowuje nam najpierw herbatę i częstuje orzechami. Wydaje się uprzejmy, chociaż średnio rozgarnięty. Kiedy dowiaduje się, że jesteśmy z Polski, wyjmuje swoją karteczkę ze zwrotami w różnych językach i dumnie odczytuje: "dzień dobry, jestem palantem". Staram się zachowywać poważnie, ale w towarzystwie Darka jest to niemożliwe i po chwili, mimo zmęczenia, pękamy ze śmiechu.

Podróżowanie w Iranie

W Iranie ceny paliwa są śmiesznie małe (15l - 1USD). Dzięki temu nawet budżetowy turysta może pozwolić sobie na całodzienną wycieczkę taksówką czy przelot Iran Air. Drogi są zaskakująco dobrze utrzymane. Obowiązujący kodeks drogowy znany jest na świecie z nie byle powodu. Pierwszą zasadą jest brak reguł. Jazda na czerwonym świetle lub pod prąd nie dziwi nikogo z tutejszych. Za to kierowcy zwracają dużą uwagę na siebie nawzajem. Poza miastem ostrzegają się światłami lub sygnałem nawet przy mijaniu. W praktyce nawet wąskie ulice stają się wielopasmowe. Ostrożność i brak pijanych kierowców powodują, że jest niewiele wypadków. Za to piesi mają tu dużo trudniejsze zadanie. W wielkich, zatłoczonych miastach przejście na drugą stronę to prawdziwa sztuka. Samochody omijają przechodzących pieszych często ocierając się o nich.

W Iranie najpopularniejszym autem jest rodzimej produkcji paykan. Kosztuje około 25 tys. złotych. Samochody sprowadzane z zagranicy są dwukrotnie droższe niż u nas. Wszędzie spotykaliśmy mnóstwo starych, majestatycznych amerykańskich aut. Dla nas to prawdziwe zabytki, a tutejsi traktują je jak zwyczajne graty.

Bardzo praktycznym zwyczajem są tzw. service taxi, czyli taksówki, które zabierają osoby jadące w tym samym kierunku. Dzięki temu opłata jest rozdzielana na wszystkich pasażerów. Taksówkarzem może być każdy, kto posiada samochód, najważniejsze to wytargować dobrą cenę. W samochodzie może zmieścić się nieograniczona liczba osób. Zwykle na siedzeniu obok kierowcy siedzą dwie osoby, a z tyłu cztery, chociaż ja jechałam również w dziewięć osób. Taksówkarze jeżdżąc ulicami natrętnie trąbią na przechodniów i proponują podwiezienie. Trzeba mieć sporo cierpliwości, żeby tolerować ciągłe zaczepki.

 1 2 3 4 5 6 
Następna strona

Zagłosuj na tę publikację | Zasady konkursu | Wersja do druku

O tych krajach: Śladami Stasia i Nel Z Teheranu do Afganistanu Gorączka arabskiej nocy, czyli clubbing w Damaszku   Pozostałe...
Tej autorki: Nepal z bliska

Opracowanie: Monika Szrajda
Bardzo chętnie zamieścimy Państwa opowieść.
Wszystkie opowieści i uwagi prosimy kierować pod naszym adresem.
redakcja@tramp.travel.pl
Ostatnie uaktualnienie: 2002-12-18