Strona główna
Strona główna
Opowieści
Opowieści
Dobre rady
Dobre rady
Galeria
Galeria
Recenzje sprzętu
Recenzje sprzętu
Konkurs
Konkurs!
Odsyłacze
Odsyłacze
Kontakt
Kontakt
Szukaj
Borżawa, Gorgany, Czarnohora - Dziennik podróży
Zagłosuj na tę publikację | Zasady konkursu | Wersja do druku

Część III - Czarnohora

czyli chorały na Howerli, wielbłądy na Szpyciach i co wożą chlibne, gdy nie ma chleba.

Wtorek Jasinia - Koźmieszczyk - Howerla - Jeziorko Niesamowite

Wkrótce Howerla
Rozglądając się trwożliwie za panami Naleśnikami wsiadamy do autobusu, który nielegalnie podwozi nas do Łazeszczyny. Stąd jeszcze kilkanaście kilometrów drogą do Koźmieszczyka, straszącego niedokończoną turbazą, skazaną najprawdopodobniej na powolną agonię jeszcze przed narodzinami. Po drodze, chcąc nie chcąc, rejestrujemy naszą wycieczkę w Czarnohorę w punkcie Kontrolno Spasitielnoj Służby (jak mniemamy bardziej kontrolno niż spasitielnoj), gdzie ponadto można się zaopatrzyć w polskie pocztówki i reprinty przedwojennych map WIGu.

Prowadzeni olbrzymimi, choć rzadkimi znakami dochodzimy na Połoninę Gropę, skąd doskonale widać piętrzącą się przed nami Howerlę. Tu chwilę odpoczywamy, zbierając siły przed ostatnim etapem podejścia. Odległość, zarówno w pionie i poziomie, jest trochę przerażająca, ale raz ruszywszy z miejsca, mając cały czas na widoku cel wędrówki (jednego pobudzający do zwiększonego wysiłku, drugiemu przeciwnie, odbierający resztkę sił) każdy w swoim czasie dociera na szczyt.

Ten jeden szczyt
Nie ten spośród waszych uczniów mnie interesuje, który - wzniesiony wygodnie w lektyce - pozna tysiąc górskich szczytów i ujrzy zatem tysiąc krajobrazów - żadnego z nich przecież naprawdę nie pozna, a zresztą tysiąc krajobrazów to ziarnko piasku w ogromie świata. Interesuje mnie tylko ten, który będzie ćwiczył mięśnie wspinając się na szczyt, choćby tylko jeden, nie więcej, a w ten sposób stanie się zdolny zrozumieć w przyszłości każdy ujrzany krajobraz, i to lepiej niż wasz pseudouczony owe tysiąc źle nauczonych krajobrazów.

Okres niepogody mieliśmy szczęście przeczekać w turbazie i teraz naszym oczom ukazuje się cała Czarnohora, łącznie z Pietrosem, tylko czasem przesłanianym chmurami. Przy akompaniamencie nabożnych śpiewów jakiejś grupki pielgrzymów, która dotarła tu zapewne we wzniosłych celach, uwiecznamy się na fotografii pod jednym z obiektów szczytowych (oprócz metalowego krzyża znajduje się tu nadgryziony zębem czasu betonowy słup oraz blaszana ukraińska flaga na kamiennym postumencie, zbudowanym po części z przedwojennych słupków granicznych).

Posileni kaszką mleczno-ryżową i pięknymi, dookolnymi widokami ruszamy dalej z zamiarem dotarcia do Jeziorka Niesamowitego. Pamiętając niekorzystne wrażenia widokowe, jakich dostarczyła nam Połonina Czarna, staramy się nadrobć zaległości chłonąc nieprzerwanie piękno czarnohorskiego krajobrazu malowanego barwami późnego lata. Mimo jednoczesnego wydłużania i zagęszczania kroków, nad Jeziorko Niesamowite docieramy już po zmroku, nie spotkawszy po drodze żywej duszy.


Do początku

Poprzednia strona
 ...3 4 5 6 7 8 9 10 11 
Następna strona

Zagłosuj na tę publikację | Zasady konkursu | Wersja do druku

O tych krajach: Ukraina - Rumunia Ukraina 8 dni objazd + 8 dni wypoczynek   Pozostałe...
Tych autorów: Targ wielbłądów w Rijadzie Madain Salih - saudyjska Petra Arabia Saudyjska   Pozostałe...

Opracowanie: Karol Łuszczyk, Katarzyna Łuszczyk

Autorzy zapraszają na stronę: http://www.galeria-inspiro.pl
Bardzo chętnie zamieścimy Państwa opowieść.
Wszystkie opowieści i uwagi prosimy kierować pod naszym adresem.
redakcja@tramp.travel.pl
Ostatnie uaktualnienie: 1998-11-11