Pi?tek ?abie - Stanis?awów
Przedpo?udnie sp?dzamy z ?abiu. Odnajdujemy bank, w którym wymieniamy walut? oraz targowisko, gdzie kupujemy kaset? z "muzyk? etniczn?", o której nawet sam sprzedwaca niewiele móg? powiedzie?.W po?udnie zapchanym i gor?cym autobusem wyruszamy w kilkugodzinn? podró? przez Worocht? i Nadwórn? do Stanis?awowa.
W Stanis?awowie nabywamy bilety na p?ackartne miejsca w poci?gu do Lwowa. Godziny pozosta?e do odjazdu przeznaczamy na krótk? przechadzk? po mie?cie (niestety z zapadni?ciem zmroku robi si? kompletnie ciemno), pichcenie kolacji w ustronnym miejscu przed dworcem i krótk? drzemk? na peronie. Bez problemu dostajemy si? na nasze miejsca w poci?gu i jedynym niemi?ym akcentem pobytu w Stanis?awowie staje si? kamie? wielko?ci pi??ci wpadaj?cy do wagonu tu? po odje?dzie przez zamkni?te okno. Spokojnie przesypiamy 7 godzin, w czasie których poci?gowi udaje si? pokona? nieca?e 200 kilometrów dziel?ce nas od Lwowa.
Sobota Stanis?awów - Lwów
Poniewa? autobus do Warszawy odje?d?a dopiero wieczorem, mamy przed sob? ca?y dzie? we Lwowie. W tym czasie realizujemy ?elazne punkty ka?dej wycieczki: katedr? ?aci?sk?, kaplic? Boimów i oczywi?cie Cmentarz ?yczakowski (wst?p 3 hrywny) wraz z powoli rekonstruowanym Cmentarzem Orl?t Lwowskich.
Wieczorem, zaspokoiwszy ??dze poznawcze, zasiadamy w autobusie pe?nym miejscowych przedsi?biorców, w których towarzystwie wyruszamy w podró? do Warszawy. Na granicy tradycyjnie przewozimy polskiemu kierowcy troch? wódki i papierosów, dzi?ki czemu nie mo?e odmówi? przys?ugi wysadzenia nas w niedzielny poranek w samym centrum naszej kochanej stolicy. Tu nasza wyprawa si? ko?czy.