Strona główna
Strona główna
Opowieści
Opowieści
Dobre rady
Dobre rady
Galeria
Galeria
Recenzje sprzętu
Recenzje sprzętu
Konkurs
Konkurs!
Odsyłacze
Odsyłacze
Kontakt
Kontakt
Szukaj
Borżawa, Gorgany, Czarnohora - Dziennik podróży
Zagłosuj na tę publikację | Zasady konkursu | Wersja do druku

Część II - Gorgany

czyli dlaczego nie należy się cieszyć, że w górach nie ma komarów, co robić, gdy przez mgłę widać tylko kosówkę, gdzie szukać śladów dawnych czasów, a gdzie pokuty.

Środa Prislop - Niemiecka Mokra - Pribuj - Bagno

Krzyż w Niemieckiej Mokrej
Soja po karpacku, kisiel z bakaliami i sen przy szumie strumienia pozwalają nam zapomnieć o wczorajszych trudach i śmiało patrzeć w przyszłość. Żwawym krokiem pokonujemy kilka kilometrów dzielące nas od Niemieckiej Mokrej. W zabudowie wsi doszukujemy się śladów po tyrolskich osadnikach, przybyłych w te strony w XVII wieku. Szybko jednak opuszczamy cywilizację, kierując się w bok drogą pokazaną przez miłą staruszkę.

Nasz szlak na Pribuja znaczy dobrze wydeptana ścieżka, wijąca się pod górę serpentynami, przypominającymi nam nie tak dawne trudy podejścia na Borżawę. Walka z siłami grawitacji zajmuje nam parę godzin. Kiedy wreszcie docieramy w okolice szczytu, nasze wrażenia nie są tak miłe, jak się spodziewaliśmy. Nie dość że widoki psuje poorana szerokimi wycinkami Połonina Krasna, to w spożyciu zasłużonego posiłku przeszkadzają chmary drobnych muszek, obsiadających każdą odsłoniętą część ciała. Zrazu nic sobie z nich nie robimy, okazuje się jednak, że owady te, których eskadrę można zgładzić jednym ruchem ręki, też nic sobie z tego nie robią, nadlatując wciąż ze świeżymi posiłkami i cały czas dotkliwie kąsając.

Pokrzepieni jadłem, w nadziei oderwania się od naszych małych prześladowców, ruszamy dalej grzbietem mającym doprowadzić nas w niedalekiej przyszłości do głównego wododziału Karpat. Tutaj po raz pierwszy walczymy z nieprzychylnymi roślinami. Liściaste zarośla, przez które przychodzi nam się przedzierać, są jednak tylko krótkim zwiastunem czekającej nas wkrótce kosówki. Jeszcze dwie, trzy godziny marszu przez las i górskie łąki. Siły do dalszej wędrówki obiera nam widok piętrzącego się przed nami szczytu. Rozbijamy obóz.

W dali główny grzbiet Karpat
Mimo że wiele obiektów w okolicy nosi na mapie nazwę Bagno, o wodę wcale nie jest łatwo. Dobre sto metrów poniżej grzbietu, na podmokłej łące zwiadowcy znajdują wątły strumyczek, z którego z trudem daje się nabrać mętnej cieczy. Potem tylko ostrożne wejście z powrotem, tak aby na stromiźnie nie uronić z kociołka ani kropelki i można przystąpić do przygotowywania kolacji. Dla lepszego samopoczucia poświęcamy obrus na sączek. Ze stopnia jego zabrudzenia po tej operacji wnioskujemy, że większość makroelementów została oddzielona. Reszta ginie w smaku ostro przyprawionej soi. Poganiani przez wszechobecne muszki, szybko pochłaniamy jadło i wskakujemy do śpiworów.


Do początku

Poprzednia strona
 1 2 3 4 5 6 7 8 9... 
Następna strona

Zagłosuj na tę publikację | Zasady konkursu | Wersja do druku

O tych krajach: Ukraina - Rumunia Ukraina 8 dni objazd + 8 dni wypoczynek   Pozostałe...
Tych autorów: Targ wielbłądów w Rijadzie Madain Salih - saudyjska Petra Arabia Saudyjska   Pozostałe...

Opracowanie: Karol Łuszczyk, Katarzyna Łuszczyk

Autorzy zapraszają na stronę: http://www.galeria-inspiro.pl
Bardzo chętnie zamieścimy Państwa opowieść.
Wszystkie opowieści i uwagi prosimy kierować pod naszym adresem.
redakcja@tramp.travel.pl
Ostatnie uaktualnienie: 1998-11-11