Strona główna
Strona główna
Opowieści
Opowieści
Dobre rady
Dobre rady
Galeria
Galeria
Recenzje sprzętu
Recenzje sprzętu
Konkurs
Konkurs!
Odsyłacze
Odsyłacze
Kontakt
Kontakt
Szukaj
Jugosłowiańskie krainy
Zagłosuj na tę publikację | Zasady konkursu | Wersja do druku

Kartka pocztowa z Belgradu
Plany

Zbliżały się kolejne wakacje i trzeba było się gdzieś wybrać. Ale gdzie, kiedy, za ile i w ogóle... - problemów mnóstwo. Ale - dla chcącego nic trudnego. Koniec końców, uzgodniliśmy! Jedziemy znowu na Bałkany. Jasiu zaczął zachwalać Czarnogórę, mówiąc, że tam tanio, pięknie, mało turystów i w ogóle jest cudnie... Potem zaczęliśmy szukać palcem po mapie gór w tej Czarnogórze i znaleźliśmy. Był to Durmitor, zresztą z najwyższym szczytem w pasmie Gór Dynarskich. Zapadła decyzja, Czarnogóra jest ok. Ale co jeszcze? Naczytałem się troszkę o Słowenii, Alpach Julijskich i o cudnych jaskiniach w tym kraju. Co prawda ceny nas (czyli studentów) troszkę odstraszały, ale co tam, przecież w Alpach jeszcze nikt z nas nie był, a to w końcu najwyższe góry w Europie i dla prawdziwych miłośników łażenia po "nierównościach" jest to nie lada atrakcja! Mieliśmy więc już drugi cel naszej eskapady. Tylko, hmm... między Alpami a Durmitorem jest spora odległość. Właściwie do przejechania jest cała Chorwacja. Cóż, w przewodniku po tym kraju wyczytaliśmy, że są tam piękne plaże, Magistrala Jardańska wijąca się wybrzeżem ze wspaniałymi widokami na Adriatyk, no i jeszcze wiele innych ciekawych miejsc, takich jak np. Jeziora Plitwickie, które są jedyne w swoim rodzaju...

Dobrze, postanowione - wyjeżdżamy na Bałkany, aby zobaczyć: Alpy Julijskie, Jaskinię Skocjańskąj w Słowenii, Jeziora Plitwickie w Chorwacji, góry Durmitor w Czarnogórze. Oczywiście, nie możemy też przepuścić kąpieli w Adriatyku. A jak uda nam się zobaczyć coś więcej, to tym lepiej dla nas! Był jeszcze jeden problem - mianowicie, aby wjechać na teren FRJ (Federacji Republik Jugosłowiańskich), należało wykupić wizę w ambasadzie w Warszawie za jedyne 40 USD od osoby (ważna miesiąc). Tak więc wybraliśmy się na wycieczkę do stolicy, a z uzyskaniem wizy nie mieliśmy problemów. Trzeba było tylko zostawić paszport, zdjęcia paszportowe (chyba dwa), zapłacić... i po około trzech godzinach pieczątka była już na swoim miejscu.

20 lipca. Wyjeżdżamy

Dzień 1 i 2.

Wyjeżdżamy pospiesznym z Poznania do Katowic (361 km, 20 zł) w składzie trzyosobowym, Agata, Anka i ja zapakowani w niezbędny sprzęt, każdy ze swoim plecakiem. W Katowicach u Jasia spotkamy się z Martą i Tomkiem, aby omówić ostatnie szczegóły, no i miejsce naszego przyszłego spotkania w Czarnogórze. Tak się złożyło, że, niestety, nie mogliśmy wyjechać wszyscy razem, więc postanowiliśmy, że pozostała trójka dojedzie później. Na miejsce przyszłego spotkania wybraliśmy małą (jak nam się wydawało) mieścinę w Czarnogórze - Herceg Novi. Nie wiedzieliśmy o niej nic! Ale wydała nam się dobrym punktem spotkania, bo leżała blisko granicy z Chorwacją i była na początku naszej podróży po nieznanej Czarnogórze.

22-24 lipca. Podróż

Dzień 3.

Po dwóch dniach pożegnaliśmy się z Katowicami i z Polską. Z dworca katowickiej Ligoty o ósmej rano odjechaliśmy pociągiem do Zwardonia, a potem dalej na południe. Godziny podróży i koszty naszej przeprawy przez Słowację wyglądały tak:
Katowice Ligota (7.46) - Zwardoń (11.10); 107 km, 6,6 zł - pociąg;
Zwardoń (11.25) - Čadca (12.40); 6 zł - autobus, pociąg (jechaliśmy autobusem, bo remontowano linie kolejową);
Čadca (13.45) - Zilina (14.25) - pociąg;
Zilina (14.36) - Bratysława Hlavna Stanica (17.19) - pociąg. Razem z Čadcy do Bratysławy wydaliśmy 22 korony;
Bratysława Hlavna Stanica (17.40) - Rusovce (18.15); 28 km, 24 korony - pociąg.

Jak widać, mieliśmy trochę przesiadek, ale dzięki temu koszty były mniejsze, a poza tym połączenia są dobre i nie czeka się długo.

Rusovce są ostatnią stacją kolejową na Słowacji, na której należy wysiąść, jeśli chce się przekroczyć granicę na piechotę. Z Rusovców do granicy dojechaliśmy lokalną linią nr 91 (na gapę). Granicę udało nam się przekroczyć bez przeszkód. Po dwóch kilometrach marszu, w okolicach węgierskiej Rajki, rozbiliśmy namiot w pierwszych napotkanych krzaczorach, zjedliśmy kolację i położyliśmy się spać.

 1 2 3 4 5 6 7 8 9... 
Następna strona

Zagłosuj na tę publikację | Zasady konkursu | Wersja do druku

O tych krajach: Czarnogóra - słońce, morze i góry Park Narodowy Durmitor w Czarnogórze Chorwacja   Pozostałe...
Tych autorów: Góry w Bułgarii

Tekst: Agata Pewińska, Anna Konarska, Przemysław Kaniewski
Zdjęcia: Agata Pewińska
Bardzo chętnie zamieścimy Państwa opowieść.
Wszystkie opowieści i uwagi prosimy kierować pod naszym adresem.
redakcja@tramp.travel.pl
Ostatnie uaktualnienie: 2001-07-08