
Nie będę powtarzać za LP co warto zobaczyć, ale kilka uwag uzupełniających się przyda.
Wielki Mur: Badaling czy Huanghuacheng?
Wielki Mur w Badaling odbudowano dla turystów, zabytek jeszcze ciepły. Z placu Tiananmen rano (od ok. 6 do 10.30 są autobusy (37Y zwykłe, 45Y klimatyzowane). Godzina dojazdu po czym zwiedzanie pierwszej części muru (bilet wstępu 25Y) na co przeznaczone jest 1,5 godziny. Następnie 20 minut przejazdu w jeszcze bardziej turystyczną część muru - postój 2 godziny. Można pospacerować po murze, kupić pamiątki, napić się coli. W drodze powrotnej 1,5 godziny przeznaczone jest na zwiedzanie grobów Ming (wstęp płatny kolejne 20Y). Z tego co mówią, opłata za groby przewyższa ich wartość. Powrót do Pekinu ok. 18-19 wieczorem.
Huanghuacheng to "dzika" część muru, czyli autentyczna. Najprościej jest dojechać tam autobusem z Pekinu. LP podaje możliwość dojazdu autobusem 916 z przesiadką w Huairou, tymczasem można jeszcze prościej. Ze stacji autobusów dalekobieżnych Dongzhimen odchodzi autobus 961 (to nie czeski błąd, szukaj autobusu 961 choć nie zaznaczono go na mapie turystycznej), który za 7Y (słownie: siedem Y) dowiezie cię aż do Huanghuacheng. Autobus kursuje od 5.30 rano do 18.30. Czas przejazdu ok. 2 godziny. Można wrócić tego samego dnia, można przenocować w hotelikach w okolicy, można zabiwakować na dziko po odejściu Murem nieco dalej. LP proponuje dwie trasy po tym murze, ale by je przejść wskazany jest brak lęku wysokości i choćby śladowe obycie ze wspinaczką.

Pekińska Opera
Niestety - znowu minus dla kartografów LP. Ze szkicu wynika iż Zhengyici Daxilou jest niedaleko Tiananmen. W rzeczywistości budynek usytuowany jest na rogu Luomashi Dajie i Hufang Lu. Na mapie turystycznej zaznaczono go czarnym punktem z podpisem Huguang Mm. (ok. 3 cm powyżej parku Taornating). Cechy charakterystyczne do rozpoznania to abstrakcyjna biało-czerwona rzeźba w formie koła i wielki plakat sławiący wielokulturowość Chin i jej Armię, zaś na płocie umieszczono na przemian fotosy dzielnych wojaków pomagających ludności i postaci z operowego spektaklu. Sam budynek Zhengyici Daxilou jest ciekawy, bo to najstarszy drewniany teatr w kraju, choć tak wtłoczony między asfalt i zabudowany, iż jego urodę trudno docenić od razu.
Spektakl zaczyna się o 19.00, wstęp 100Y (LP podaje 50 - może w wakacje za miejsca na galerii jest taniej, w zimie bilety były od 100 do 150Y). Występ ogląda się siedząc przy stoliku zastawionym owocami. Do tego nim jeszcze usiądziesz podana jest karta win. Polecam ryżówkę za 10Y 'cup' czyli małą buteleczkę starczającą na trzy czarki, choć nie ma obowiązku składania zamówień. Sam spektakl składa się z dwóch sztuk w wersji skróconej, w przerwie można sobie zrobić zdjęcie z artystami (kolejne 100Y za pozwolenie wejścia na scenę). Aby jednak w pełni zrozumieć, czym dla Chińczyków są te sztuki warto rankiem udać się do parku.
Park
To jest kawałek prawdziwego życia. Od 6-7 rano do 9-10 warto zarezerwować sobie 2 godziny i po prostu pochodzić alejkami. Może to być twoje najlepsze wspomnienie z Pekinu. Puszczanie latawców, szkoła tańca w altanie i tańce na zaimprowizowanym parkiecie, mistrzowie uczący sztuk walki i form z wachlarzami, grupy grające w "zośkę" i praktykujące wspólną gimnastykę... Tu znajdziesz wszystko. Wystarczy rano udać się do najbliższego parku by odnaleźć to wszystko, co stanowi o odrębności tego kraju. Zaś w niedzielę jeśli po obejrzeniu Zakazanego Miasta trafisz do parku Jingshan, masz szansę usłyszenia chińskich chórów prowadzonych przez zawodowych śpiewaków. Nie ma to nic wspólnego z tym co kojarzy nam się jako tradycyjny chiński śpiew, tak niepojęty dla obcych. To co tam odnalazłyśmy, było operą najwyższej klasy, o nieprawdopodobnej skali głosu. A ci ludzie po prostu tylko śpiewali dla samej przyjemności śpiewu.