Strona główna
Strona główna
Opowieści
Opowieści
Dobre rady
Dobre rady
Galeria
Galeria
Recenzje sprzętu
Recenzje sprzętu
Konkurs
Konkurs!
Odsyłacze
Odsyłacze
Kontakt
Kontakt
Szukaj
Irlandia - podróż do krainy deszczowców
Zagłosuj na tę publikację | Zasady konkursu | Wersja do druku

Na Zielonej Wyspie królują: Celtowie, owce, deszcz, puby, muzyka i pogoda ducha. Każdy odnajdzie tu coś dla siebie, choć wypadało by na początek uprzedzić: Irlandczycy są mistrzami w sprzedawaniu własnej legendy. Tak naprawdę, bowiem Irlandia jest bardziej mitem niż prawdziwym miejscem, ale to właśnie ten mit, co roku przyciąga tu rzesze turystów. A wśród nich niżej podpisaną.

Subiektywnie przez Irlandię

By poznać Irlandię warto powłóczyć się bezdrożami, lecz często wyprowadzają one na manowce! Z Kilkenny (do zobaczenia: zamek, dom czarownicy, opactwo z wieżą skąd panoramiczny widok - o ile nie pada) do Cashel wiedzie tzw. scenic road. Tutejsze drogi widokowe mają to do siebie, iż często z obu stron otoczone są malowniczym półtorametrowym murkiem, dzięki czemu niewiele widać. Drogi są wąskie (ruch lewostronny w tym przypadku nie ma znaczenia, bo miejsca i tak jest na jeden samochód), ale podobno wypadki nie zdarzają się zbyt często. Kolejny problem to fatalne oznaczenia na drogach. Znaki oznaczające skręt ustawione już za skrzyżowaniami, częsty brak nazw miast przy wjeździe oraz zdarzający się brak jakichkolwiek oznaczeń (nawet na rozdrożach wymienionej scenic road) są na porządku dziennym. Niejednokrotnie miałam wrażenie, iż dzieje się to w myśl zasady: swoi drogę znają, a obcy niech sobie poradzą. Na szczęście Irlandczycy są chyba przyzwyczajeni do gubienia się ludzi, bo wystarczy zapukać do jakiegokolwiek domu by uzyskać informacje. Co prawda czasem sprzeczne z tym co pokazuje mapa i mówił poprzednio pytany człowiek, ale cóż, błądzić jest rzeczą turysty.

Natomiast naprawdę bardzo malownicza jest droga wokół przylądka Beara, zwłaszcza zachodnia część drogi (R571) wiodąca między górami i morzem. Na przylądku jest też możliwy przejazd przez przełęcz z której roztaczają się podobno piękne widoki (we mgle jednak mało spektakularne). Obok miasta Kilarney utworzono Park Narodowy Kilarney - to jedno z tych kilku miejsc na wyspie, gdzie są prawdziwe lasy i wspaniałe jeziora. Warto zwiedzić okolicę na rowerze (wynajem na cały dzień kosztuje ok. 6 funtów) lub całodziennym spacerem zahaczając o pobliskie wodospady. Ponieważ jest to najbardziej turystyczny rejon kraju, więc w sezonie mogą być kłopoty ze znalezieniem taniego noclegu.

Irlandia jest niezwykle kamienista, dlatego najczęściej podziwia się tutaj właśnie kamienie. Przylądek Dingle ściąga turystów górzystymi pejzażami oraz kamiennym Oratorium Gallarus - kościołem z VI - IX wieku. To jedna z rzeczy istotnie wartych zobaczenia, gdyż przez stulecia kościół nie uległ żadnym zniszczeniom i pozwala na wyobrażenie sobie jak mogły tu wyglądać wczesnochrześcijańskie msze. Wstęp 1,5 funta.

Jeśli jadąc wzdłuż zachodniego wybrzeża nie ma się ochoty na odwiedziny Limericku, to przez rzekę Shannon przez cały dzień kursują promy: cena za samochód (wraz z pasażerami) 8 funtów, czas przejazdu ok. 30 minut. W ten sposób docieramy do Lechinch. Miasteczko poza polami golfowymi oferuje przejażdżki końmi po plaży i atmosferę niewielkiego kurortu. Kilka kilometrów za nim jadąc w kierunku klifów Moher, po lewej stronie drogi widać zapomniany cmentarzyk pełen starych kamiennych krzyży. Warto w czasie podróży odszukiwać takie miejsca, gdyż tam najlepiej widać celtyckie korzenie tego kraju.

Klify Moher wznoszące się pionowym urwiskiem wprost nad oceanem są kolejną rzeczą której ominąć nie sposób. Warto zrobić spacer wzdłuż klifów, choć oficjalnie do wejścia otwarta jest tylko połowa trasy, lecz nikt tego nie egzekwuje. Wstęp wolny, płatny jest jedynie parking (1 funt). Na północ od klifów rozpoczyna się Burren - najbardziej kamieniste miejsce w Irlandii. To tutaj Olivier Cromwell powiedział, iż: "z braku drzew nikogo nie można powiesić, z braku wody utopić, a z braku ziemi pogrzebać". Istotnie, skały i kamienie dominują w surowym pejzażu. Do zobaczenia są oczywiście kamienie: grobowce sprzed tysięcy lat (dosłownie, bo z ok. 2500 pne), jaskinia Ailwee (jedyna otwarta dla turystów, pewnie dlatego tak drogi wstęp: 4,5 funta) i kamienne krzyże na cmentarzu w Kilfenora. Polecam pejzaże na drodze z Kilfenory do Balyvaughan - kamienne murki, owce, słowem Irlandia jak z pocztówki.

 1 2 3 
Następna strona

Zagłosuj na tę publikację | Zasady konkursu | Wersja do druku

O tych krajach: Irlandia Rowerem po Irlandii Rowerem po Irlandii   Pozostałe...
Tej autorki: Chiny zimą Laos - wyzwanie i przygoda Etiopia - powrót do raju   Pozostałe...

Opracowanie: Anna Olej

Autorka zaprasza na stronę: http://www.travelphoto.pl
Bardzo chętnie zamieścimy Państwa "dobre rady".
Wszystkie "rady" i uwagi prosimy kierować pod naszym adresem.
redakcja@tramp.travel.pl
Ostatnie uaktualnienie: 2001-09-28