Strona główna
Strona główna
Opowieści
Opowieści
Dobre rady
Dobre rady
Galeria
Galeria
Recenzje sprzętu
Recenzje sprzętu
Konkurs
Konkurs!
Odsyłacze
Odsyłacze
Kontakt
Kontakt
Szukaj
Brzydka Afryka
Zagłosuj na tę publikację | Zasady konkursu | Wersja do druku

Centrum Bangui
Jest przynajmniej kilka sposobów opowiadania o podróżach. Pierwszy to w miarę dokładny dziennik z podróży, popularny od czasów, gdy zaczęło się podróżować, czyli chyba od zawsze. Inny to opis tego, co się w podróży widziało, przy czym czytelnik na podstawie swojej wiedzy i innych relacji może wyrobić sobie zdanie o odległych miejscach. Jeszcze inny w końcu to próba rekonstrukcji miejsca. Podróż w takim przypadku nie jest już turystyką, lecz raczej poznaniem etnografów, biologów czy geografów.

Ten opis wyprawy do Republiki Środkowoafrykańskiej należy do drugiego rodzaju - to opowieść o wrażeniach osobistych, być może zupełnie przypadkowych i wcale nie charakterystycznych, ale chyba niemniej fascynujących.

Miłość...?

Łatwo się zakochać w pięknej kobiecie. Łatwo jest zakochać się w Norwegii czy Nowej Zelandii; łatwo w Indiach i w Maroku. Łatwo. Ale zakochać się w Środkowej Afryce nie jest łatwo. (...) Afryka Środkowa to jest taka stara brzydka baba, której lubić nie ma powodu i można ją tylko kochać albo od niej odejść; lubić jej nie ma za co.

Nigdy wcześniej nie byłem w dzikim kraju. W Europie dzicz zaczyna się za drzewami zasłaniającymi parking. W Środkowej Afryce dzicz jest wszędzie. Poczucie dziczy jest potęgowane przez to, że wszystko co odmienne, traktujemy jak dzikie. (...)

Bazarek w Bangui
Przyjazd

Do Bangui przylecieliśmy z Paryża eleganckim airbusem Air France w niedzielę rano. Samolot jest większy niż dworzec lotniczy Mpoko w Bangui. Jest taki dostojny, że wydaje się, że to lotnisko powinno się ruszyć, że nie wypada, aby samolot miał się fatygować.

Samolot z Paryża zatrzymuje się po drodze w Njamenie. Dla Czadu i Republiki Środkowoafrykańskiej to jest jedyna bezpośrednia łączność z całym pozaafrykańskim światem. Dla obu tych krajów Paryż to już cały pozaafrykański świat. Można jeszcze wyjechać z Bangui do Abidjanu czy do Chartumu; można wynająć samolot i polecieć gdziekolwiek. Można dojechać lądem z Czadu czy z Kamerunu, ale do Czadu i Kamerunu też trzeba jakoś dojechać. (...) Gdy później wysyłałem pocztówki okazało się, że lotnisko żyje tylko w te dwa dni w tygodniu, gdy lata samolot. (...)

Od razu na lotnisku straciłem paszport, jakiś urzędnik mi go zabrał. Inny sprawdził książeczkę szczepień. Już się pożegnałem z paszportem, ale w cudowny sposób się jednak znalazł. Bagaże też zjawiły się bez problemu mimo strasznego bałaganu. Chętnych do noszenia bagażu mnóstwo.

Po drodze z lotniska mijaliśmy chatki ulepione z gliny. Od razu pomyślałem, że to jakieś szachrajstwo, że na głównej drodze od lotniska do centrum miasta nie mogą w naturalny sposób stać takie domy, że to tylko tak dla turystów. Ale tam nie ma turystów. Wcale. I te domy ulepione z laterytowych cegieł, z dachem zerwanym z pobliskiej palmy - to zdecydowanie dominująca architektura w kraju.

 1 2 3 4 5 6 7 8 9 
Następna strona

Zagłosuj na tę publikację | Zasady konkursu | Wersja do druku


Tekst: Michał Kozłowski
Zdjęcia: Andrzej Wojciechowski, Krzysztof Niczyporuk, Michał Kozłowski
Bardzo chętnie zamieścimy Państwa opowieść.
Wszystkie opowieści i uwagi prosimy kierować pod naszym adresem.
redakcja@tramp.travel.pl
Ostatnie uaktualnienie: 2003-03-02