Strona główna
Strona główna
Opowieści
Opowieści
Dobre rady
Dobre rady
Galeria
Galeria
Recenzje sprzętu
Recenzje sprzętu
Konkurs
Konkurs!
Odsyłacze
Odsyłacze
Kontakt
Kontakt
Szukaj
Polska egzotyczna, czyli rowerem wzdłuż wschodniej granicy Polski
Zagłosuj na tę publikację | Zasady konkursu | Wersja do druku

Przydrożna kapliczka
"Taki już bowiem jest mój nałóg, że zamiast szukać dziwów świata po udeptanych szlakach, brodziłem całe życie tylko przez piaski, bagna i manowce omijane przez wszystkich, wpatrując się w dno tych rzek modrych, w łąki i gaje, w ludzi, którzy należą jeszcze do otaczającej ich natury, w ich chaty i stare cmentarzyska..." Zygmunt Gloger

Powyższy cytat jest mottem wspaniałego przewodnika "Polska egzotyczna" autorstwa Grzegorza Rąkowskiego i zarazem najwłaściwszym wstępem do opisu mojej wyprawy. To właśnie po przeczytaniu tej książki "zachorowałem na wschód" i zapragnąłem na własne oczy zobaczyć tamtych ludzi i te wszystkie "chaty i stare cmentarzyska". Książka opisuje wprawdzie trasę pieszą, ale ja postanowiłem przejechać ją rowerem, modyfikując trasę w zależności od potrzeb. Poniższa relacja nie mówi o wszystkich miejscach, które odwiedziłem, nie zawiera też dokładnych przewodnikowych opisów. Wybrałem tylko te, które spodobały mi się najbardziej lub w inny sposób pozostały w mojej pamięci.

Po przygotowaniu roweru i potrzebnego sprzętu wyruszyłem z Jeleniej Góry, gdzie mieszkam, do Suwałk. Nie rowerem jednak, a pociągiem, z przesiadką w Warszawie. Po całonocnej jeździe wyruszyłem z Suwałk na północ, w kierunku Suwalskiego Parku Krajobrazowego. Byłem tu pierwszy raz w życiu i trochę zaskoczyło mnie, że okolica była mocno pofałdowana, a na przykład na Cisową Górę, najwyższy szczyt Suwalszczyzny, rowerem nie sposób wjechać. Okolica zresztą jest przepiękna, z licznymi jeziorami i trawiastymi pagórami.

Wodziłki staroobrzędowców
Tu po raz pierwszy spotkałem się ze wspomnianą "egzotyką" naszego wschodniego pogranicza. W miejscowości Wodziłki mieszkają bowiem od końca XVIII w. tzw. staroobrzędowcy, nieco tajemniczy wyznawcy jednego z odłamów prawosławia. Miałem okazję zobaczyć m.in. starszego mężczyznę z długą patriarchalną brodą (to jeden z pielęgnowanych od lat zwyczajów). Staroobrzędowcy zachowali też swój unikatowy pograniczny język. We wsi stoi najstarsza w Polsce drewniana molenna, czyli świątynia staroobrzędowców.

Puńsk - stolica Małej Litwy
Jeszcze ciekawsze było spotkanie z kolejną, tym razem o wiele większą grupą etniczną. Północno-wschodni skrawek Suwalszczyzny zamieszkuje bowiem od wieków rdzenna ludność litewska. Wjeżdżając do Puńska, zwanego stolicą owej Małej Litwy, wiedziałem o tym, ale gdy zobaczyłem i usłyszałem wszystko sam, byłem w lekkim szoku. Zewsząd słyszałem język litewski, a na sklepach i słupach ogłoszeniowych widziałem litewskie napisy. Nic dziwnego, skoro na przykład około trzy czwarte miejscowych parafian to Litwini, a w mieście istnieje jedyne w Polsce liceum z litewskim językiem nauczania. Oczywiście wszyscy mówią też po polsku, chociaż, tak jak wzdłuż całego wschodniego pogranicza, z owym słynnym kresowym akcentem. W Puńsku wybrałem się też na cmentarz z pięknymi, rzeźbionymi w drewnie litewskimi nagrobkami-kapliczkami oraz do małego skansenu na obrzeżach miasta.

 1 2 3 4 5 6 7 
Następna strona

Zagłosuj na tę publikację | Zasady konkursu | Wersja do druku

O tych krajach: Piękne polskie jeziora - Mazury Kraków dla cudzoziemców Białowieża   Pozostałe...
Tego autora: Ukraina - Rumunia Vashisht - wioska niedaleko Manali Ladakh   Pozostałe...

Opracowanie: Arek Kubala
Bardzo chętnie zamieścimy Państwa opowieść.
Wszystkie opowieści i uwagi prosimy kierować pod naszym adresem.
redakcja@tramp.travel.pl
Ostatnie uaktualnienie: 2001-08-20