Strona główna
Strona główna
Opowieści
Opowieści
Dobre rady
Dobre rady
Galeria
Galeria
Recenzje sprzętu
Recenzje sprzętu
Konkurs
Konkurs!
Odsyłacze
Odsyłacze
Kontakt
Kontakt
Szukaj
Jesień w Granitowej Krainie
Zagłosuj na tę publikację | Zasady konkursu | Wersja do druku

Na drugi dzień postanawiamy zobaczyć inne parki narodowe i jedziemy w stronę Bald Rock National Park. Po drodze przekraczamy granicę stanu. Jesteśmy już w Nowej Południowej Walii i na naszych zegarkach mamy godzinę do przodu. Stan Queensland jest trochę konserwatywny i nie zmienia sezonowo czasu. Przez ponad pół roku Sydney jest o godzinę do przodu w stosunku do Brisbane. My też nie przestawiamy naszych zegarków, bo przecież nie ma tu urzędów ani sklepów, a o długości dnia decyduje słońce. Poza tym mamy przecież wrócić na kemping, gdzie obowiązuje "stary" czas.

Koło Tenterfield
Pewnie każdy interesujący się trochę Australią wie, że największym monolitem tego kontynentu jest Ayers Rock (Uluru - po aborygeńsku), który znajduje się w centrum lądu. Każdy globtroter przybywający do Australii bierze sobie za punkt honoru zobaczenie i wejście na ten cud natury. Nie każdy jednak wie, że druga co do wielkości skała Australii znajduje się w Bald Rock National Park i od jej imienia wzięła się nazwa parku narodowego. Na szczyt skały są dwa wejścia: jedno - przez rzadki las, wśród rozrzuconych skał, i drugie, trochę trudniejsze, bezpośrednia wspinaczka po granitowej skale.

Wybieramy wejście bezpośrednie, planując zejście już łagodniejszą trasą. Droga nie jest zbyt trudna, ale na samym szczycie łapie nas lekka zadyszka. Tutaj można podziwiać wspaniały widok na cały park narodowy, a także wpisać się do książki pamiątkowej, przechowywanej w specjalnym schowku. Nie znajdujemy w niej jednak żadnych polskich nazwisk.

U podnóża skały znajduje się mały kemping, na którym widzimy rozbitych kilka namiotów. Nie zatrzymujemy się jednak zbyt długo, zjadamy lunch, bo chcemy pojechać jeszcze do Boonoo-Boonoo National Park, co po aborygeńsku znaczy "duże skały".

Jest tu piękny wodospad o długości 210 metrów, który poprzerywany jest kilkoma kaskadami. Podziwiać go można z punktu widokowego, jak spada z hukiem i ginie na dole w rosnącym buszu, by dalej płynąć jako łagodny już strumień. Tuż obok znajduje się miejsce, gdzie w latach 90. XIX wieku wydobywano złoto. Być może to od nazwiska jakiegoś szczęśliwca nosi ono nazwę Morgans Gully.

Będąc w tej okolicy następnego dnia, postanawiamy zobaczyć małe miasteczko Tenterfield. Jest to typowe małe miasteczko australijskiego "country", ale ma w sobie coś, co bardzo nam się podoba. Jego mieszkańcy jakiś czas temu, być może wiedzeni emigracyjnym sentymentem, posadzili liczne drzewa z Europy. Cechą tych drzew jest to, że w odróżnieniu od drzew rdzennie australijskich żółkną i opadają im jesienią liście. Możemy więc przejechać samochodem, a także przejść się alejami pod mieniącymi się różnymi kolorami jesieni topolami.

Ghost Gully
Tuż za miastem znajduje się inne ciekawe miejsce - to Ghost Gully. Na małym obszarze na skutek działania deszczu i wiatrów wytworzyły się z piaskowca ciekawe formy z fantastycznymi kształtami duchów lub innych zjaw pozaziemskich. Niestety, wiatr i woda, dzięki którym powstała ta dolina, działają dalej na kruchy piaskowiec i teraz niszczą stworzone wcześniej kształty. Piaskowe wytwory rozsypują się pod ich szkodliwym działaniem. Być może za kilka lat to fantazyjne miejsce przestanie istnieć i dołączone zostanie do sąsiadującego z nim pastwiska.

Czas nam już wracać! Po drodze zatrzymujemy się jeszcze w Stanthorpe, żeby kupić zerwane w miejscowym sadzie jabłka. Są smaczne i tanie, a co najważniejsze - mają piękny zapach, którego brakuje owocom kupionym w supermarkecie.


Do początku

Poprzednia strona
 1 2 3

Zagłosuj na tę publikację | Zasady konkursu | Wersja do druku

O tych krajach: Australia Melbourne i okolice Przez Australię do Góry Kościuszki   Pozostałe...
Tych autorów: Wietnam - podróż do lat młodości Moje Indie Lourdes - wizyta w mieście pielgrzymów   Pozostałe...

Tekst: Waldemar Rakoczy
Zdjęcia: Jakub Piotrowski
Bardzo chętnie zamieścimy Państwa opowieść.
Wszystkie opowieści i uwagi prosimy kierować pod naszym adresem.
redakcja@tramp.travel.pl
Ostatnie uaktualnienie: 2001-10-07