Strona główna
Strona główna
Opowieści
Opowieści
Dobre rady
Dobre rady
Galeria
Galeria
Recenzje sprzętu
Recenzje sprzętu
Konkurs
Konkurs!
Odsyłacze
Odsyłacze
Kontakt
Kontakt
Szukaj
Melbourne i okolice
Zagłosuj na tę publikację | Zasady konkursu | Wersja do druku

Kiedyś, zanim znalazłem się w Australii, porównałem ten kraj do Ameryki, wskazując na podobieństwa historyczne. Moja przyjaciółka, która tam mieszka, odpowiedziała jednak, że to nie jest tak. Bo: Amerykę się odkrywało, tworzyło, na Australię było się skazanym (pierwotnie była to kolonia karna). Po Amerykę się sięga, Australię się dostaje. To tak jak różni się medal złoty od brązowego, jak wyobrażenie Raju dla zwycięzców i Raju dla przegranych...

Myślę, że w jakiś magiczny sposób oddaje to prawdę o tym lądzie. Odległość i - co się z tym wiąże - czas dotarcia do tego kontynentu sprawiały, że znajdowali się tam ludzie nieprzypadkowi, choć zapewne wielu - przez przypadek. Dostosowanie się do zastanych warunków wymagało siły i hartu ducha. Puste, niezamieszkałe przestrzenie mogły sprzyjać tkwiącej głęboko tęsknocie za znalezieniem spokoju, ciszy, wolności. A geografia sprawiała, że ten zakątek mógł się tak jawić przynajmniej w marzeniach. I tak właśnie odbierałem ten kraj. Aktywny i wyrazisty, ale jednocześnie trwający w bezruchu.

To, co mnie zaskoczyło i urzekło, to przyroda. Odnosiłem wrażenie, że każdy skrawek przestrzeni jest inny niż wszystkie - niepowtarzalny, szczególny. Wiele gatunków drzew o różnorodnej korze, różnokolorowe skały przy oceanie, paprocie, zwykłe widoki z samochodu... Wszystko razem tworzyło krainę osobliwości. A przecież poruszałem się tylko po niewielkiej części kontynentu - stanie Wiktoria.

Stolica tego stanu - Melbourne, to miasto pełne "ducha", luzu, artyzmu. Czułem tam, że każdy kreuje rzeczywistość i ta rzeczywistość jest dla ludzi. Na ulicy można było napotkać: rysowane kredą malunki na chodniku, pokaz sztuczek zręcznościowych, zabawę artystów z zatrzymanymi przechodniami. Miałem poczucie, że tolerancja i niezależność zakorzenione są tam głęboko. Ulice pełne zieleni, drzew, swoistego kameralnego klimatu. Wszędzie wiele przestrzeni i warunki, by odpoczywać.

I może zabrzmi to banalnie, ale miałem wrażenie, że bajkowość wpisana jest w tę ziemię. Pojęcie "mit Australii", mimo że abstrakcyjne, zdaje się być żywe.

Mam świadomość, że wybór zdjęć ilustrujących te okolice jest dość subiektywny. Przedstawiam miejsca, zbliżenia, które są charakterystyczne i istotne dla mnie. Z tego względu jest to raczej przefiltrowany wycinek rzeczywistości, a nie próba jej streszczenia.

Melbourne. Dworzec kolejowy

Melbourne. Dworzec kolejowy

 1 2 3 4 5 6 7 
Następna strona

Zagłosuj na tę publikację | Zasady konkursu | Wersja do druku

O tych krajach: Australia Jesień w Granitowej Krainie Przez Australię do Góry Kościuszki   Pozostałe...
Tego autora: Koh Chang

Tekst i zdjęcia: Krzysztof Porzeżyński
Bardzo chętnie zamieścimy Państwa zdjęcia.
Wszystkie zdjęcia i uwagi prosimy kierować pod naszym adresem.
redakcja@tramp.travel.pl
Ostatnie uaktualnienie: 2003-12-17