Strona główna
Strona główna
Opowieści
Opowieści
Dobre rady
Dobre rady
Galeria
Galeria
Recenzje sprzętu
Recenzje sprzętu
Konkurs
Konkurs!
Odsyłacze
Odsyłacze
Kontakt
Kontakt
Szukaj
Moje Indie
Zagłosuj na tę publikację | Zasady konkursu | Wersja do druku

Delhi - uliczny zaklinacz węży
Dookoła pełno sklepików, które ze swoimi towarami wychodzą na ulicę. Jest też dużo różnego rodzaju restauracyjek, więc wchodzimy do najbliższej. Z wyborem dań nie ma problemu, bo oferują tu kuchnię indyjską i europejską. Można zamówić tosty lub jajecznicę. Ceny też są bardzo przystępne i wszystko wskazuje na to, że za kieszeń nie będzie trzeba się mocno trzymać.

W Delhi postanawiamy skorzystać z usług biura turystycznego, żeby łatwiej dotrzeć do głównych zabytków i w ten sposób zaoszczędzić czas. Wstajemy rano i idziemy na umówione miejsce, gdzie czeka na nas już mikrobus z kierowcą, który okazuje się bardzo wesołym i życzliwym człowiekiem. Chętnie pokazuje nam zabytki, a także opowiada o swojej rodzinie i warunkach życia w Indiach. Słuchamy go z dużym zainteresowaniem.

Jako pierwszy obiekt godny zwiedzania wybieramy Czerwony Fort. Jest to ogromna budowla z czerwonego piaskowca, o obwodzie 2 kilometrów, zbudowana przez Shahdżahana, tego samego, który wzniósł Tadż Mahal. Zwiedzając północne Indie wszędzie można natknąć się na obiekty wybudowane lub znacznie rozbudowane na jego rozkaz. Widać to taki odpowiednik naszego Kazimierza Wielkiego.

Czerwony Fort i jego budowle robią na nas duże wrażenie. Widać budowlę z indyjską flagą powiewającą na wietrze. To z tego miejsca przemawia premier Indii w święta państwowe lub w czasie bardzo ważnych wydarzeń dla kraju. Niedaleko od fortu znajduje się Dżami Masdżid - największy meczet Indii, a jego powstanie to też zasługa Shahdżahana. Budowla jest ogromna, a na jego dziedzińcu jednorazowo może pomieścić się 25 tysięcy modlących się wyznawców Proroka. Wchodzimy wąskimi, krętymi schodkami na małą platformę 40-metrowego minaretu. Widok wspaniały, chociaż osoby z lękiem wysokości nie bardzo mogą się nim napawać. W oddali widać Czerwony Fort i slumsową zabudowę starego Delhi, wszystko spowite lekką mgłą, która w rzeczywistości jest smogiem pochodzącym od masy ryksz i innych przestarzałych pojazdów. Coś takiego jak ochrona środowiska naturalnego tutaj po prostu nie istnieje.

Varanasi - rytualna kąpiel w Gangesie
Jedziemy dalej, do miejsca, gdzie zgodnie z hinduską religią spalono zwłoki Mahatmy Gandhiego. Marmurowa, czarna płyta ze skromnym napisem wciąż przyciąga tłumy Hindusów i przyjezdnych turystów. Pamięć o człowieku, który całe swoje życie poświęcił walce o godność człowieka, jest wciąż żywa. Może dlatego, że we współczesnym świecie mało już takich autorytetów?

Jadąc dalej zatrzymujemy się przy świątyni bahijskiej. Ta mało znana religia, mająca swe korzenie na Bliskim Wschodzie, chce pogodzić wszystkie religie, opierając się na zasadach jedności rasy ludzkiej, jednego boga i jednolitych podstaw wszystkich religii. Świątynia jest ogromna, w kształcie kwiatu lotosu. Przy wejściu trzeba zdjąć buty, tak jak w meczecie lub innych świątyniach Wschodu.

Na koniec zwiedzamy jeszcze dwie budowle: mauzoleum Humajuna, które było pierwowzorem Tadż Mahal, i Qutab Minar. Ten drugi obiekt to zespół budowli z początków panowania muzułmanów w Indiach. Na uwagę zasługuje trochę przekrzywiona, smukła wieża, która - niestety - jest zamknięta dla zwiedzających. Podobno kilka lat temu weszła na nią wycieczka szkolna i z niewiadomych przyczyn wśród zwiedzających wybuchła panika. Stratowano wtedy kilkoro uczniów.

Niedaleko wieży znajduje się żelazny słup. Obiekt nie bardzo rzuca się w oczy, aczkolwiek budzi duże zainteresowanie naukowców. Słup ma blisko 2000 lat i nie ulega korozji, a uczeni do tej pory zastanawiają się, w jakich warunkach uzyskano tak doskonały stop żelaza. Ciekawe, co na to Daeniken?

Następny dzień przeznaczamy na zwiedzanie zabudowy nowego Delhi. Z daleka widać wspaniałą budowlę - to Brama Indii. Poświęcona jest żołnierzom, którzy zginęli w wojnie afgańskiej w 1919 roku, ale później jej symbolikę rozszerzono na wszystkie toczone wojny. To tutaj składają wieńce głowy państw, delegacje międzynarodowe, a w jej kierunku maszerują oddziały armii indyjskiej w czasie parad wojskowych. Po drugiej stronie zobaczyć można budynki kilku ministerstw i wspaniałą rezydencję prezydenta Indii, wybudowaną jeszcze przez Anglików. Tuż obok widać wśród zieleni kopułę Parlamentu Republiki Indii.


Do początku

Poprzednia strona
 1 2 3 4 
Następna strona

Zagłosuj na tę publikację | Zasady konkursu | Wersja do druku

O tych krajach: Vashisht - wioska niedaleko Manali Ladakh Autostrada do nieba, czyli Manali-Leh Highway   Pozostałe...
Tego autora: Wietnam - podróż do lat młodości Lourdes - wizyta w mieście pielgrzymów Jesień w Granitowej Krainie   Pozostałe...

Opracowanie: Waldemar Rakoczy
Bardzo chętnie zamieścimy Państwa opowieść.
Wszystkie opowieści i uwagi prosimy kierować pod naszym adresem.
redakcja@tramp.travel.pl
Ostatnie uaktualnienie: 2002-05-09