Strona główna
Strona główna
Opowieści
Opowieści
Dobre rady
Dobre rady
Galeria
Galeria
Recenzje sprzętu
Recenzje sprzętu
Konkurs
Konkurs!
Odsyłacze
Odsyłacze
Kontakt
Kontakt
Szukaj
Tobago. Na peryferiach Morza Karaibskiego
Zagłosuj na tę publikację | Zasady konkursu | Wersja do druku


Województwo karaibskie

Z przeprowadzonego przeze mnie niedawno na "reprezentatywnej grupie obywateli" badania opinii społecznej wynika, że nazwa "Tobago" nie wywołuje wśród Polaków zbyt wielu skojarzeń. Generalnie wiemy, że to jakiś egzotyczny skrawek lądu, choć zupełnie nie wiadomo, gdzie. Czasem na dźwięk tego słowa przychodzą na myśl wybory Miss Świata, przy czym niektórym dlatego, że kandydatki z Tobago są ich zdaniem najbrzydsze w całym gronie missek, a innym - wręcz przeciwnie - dlatego, że tamtejsze dziewczyny są piękne, a jedna nawet kiedyś wybory wygrała. Zdarzają się przypadki, gdy ktoś przypomni sobie z lekcji geografii, że Tobago leży obok Trynidadu, z którym tworzy jedno państwo. A zupełnym już wyjątkiem są osoby, które zdają sobie sprawę z tego, że wbrew pozorom dzieje Polski i Tobago miały w przeszłości dość znaczący punkt styku. Mianowicie (podaję za Markiem Arpadem Kowalskim, www.opcja.pop.pl), od XVI w. aż do rozbiorów Polski, na terenach obecnej Łotwy i Estonii istniało księstwo o dźwięcznej nazwie Kurlandia. Było ono lennem Polski, zależnym od niej i podlegającym jej zwierzchnictwu. W XVII w. władzę w Kurlandii przejął książę Jakub Kettler. Jako osoba, która zasmakowała świata i zdobyła we Francji, Anglii i Holandii doświadczenie w zakresie nowoczesnego zarządzania państwem, książę postanowił poszukać dla swego kraju możliwości handlowych w odległych rejonach świata.

Po nabyciu dla Kurlandii terenów leżących obecnie we wschodnioafrykańskiej Gambii, ok. 1650 r. Jakub Kettler wyruszył na Karaiby. Bynajmniej nie udał się tam w celach rekreacyjno-wypoczynkowych, a po to, by zdobyć dla swego księstwa jakiś atrakcyjny kawałek wyspiarskiego tortu, rozdzielanego w tamtym czasie między ówczesne mocarstwa. Jak zapewne się domyślacie, tym kawałkiem było właśnie Tobago. Ślady obecności Jakuba Kettlera i jego podwładnych na Tobago są widoczne do dzisiaj. Jedna z największych zatok zachodniego wybrzeża wyspy nosi nazwę Great Courland Bay, zaś w leżącym nad tą zatoką Plymouth jest nawet pomnik ku ich czci. Co więcej, jak wynika z treści tablicy informacyjnej, stojącej przed tym pomnikiem, jeden z fortów nad dzisiejszą zatoką Mt. Irvine Bay nosił nazwę "Fort Casimir", czyli "Fort Kazimierz"!

Tak więc, nie wnikając w szczegóły co do tego, czy wyspa była własnością Kurlandii w całości, czy części - a nie jest to do końca pewne - faktem jest, że w XVII w. jedna z najpiękniejszych wysp Morza Karaibskiego została skolonizowana przez księstwo, które wchodziło w skład Rzeczpospolitej! Kto wie - gdyby nie wyjątkowo natrętni sąsiedzi naszego kraju, którzy z niebywałą częstotliwością i upodobaniem przekraczali na siłę nasze granice, wpływając w destrukcyjny sposób na historię Polski, być może dzisiaj na Tobago płaciłoby się złotówkami...

Jazda bez trzymanki

Tobago to niewielka wyspa. W porównaniu z Trynidadem, który jest centrum polityczno-gospodarczym kraju, a zarazem największą wyspą Wschodnich Karaibów, to istny karzeł. Niech nikt jednak nie myśli, że skoro wyspa jest mała, to zjechanie jej wzdłuż i wszerz to pestka. Nic z tych rzeczy. O ile południowa część wyspy leżąca poniżej linii łączącej Scarborough na wschodzie i Buccoo na zachodzie jest w miarę płaska, o tyle tereny znajdujące się powyżej tej linii to prawdziwe wyzwanie dla osób zwiedzających Tobago. Nie chodzi może o to, że jest tam wysoko, bo najwyższe wzniesienie - Pigeon Peak - ma raptem 576 m n.p.m. Problemem jest to, że wijące się wzdłuż wybrzeża oraz przecinające wnętrze wyspy drogi są tak wąskie, strome, dziurawe i kręte, a na dodatek nie najlepiej oznakowane, że jazda po nich może być niekiedy prawdziwym utrapieniem. Tym bardziej że w spadku po Brytyjczykach ruch na jezdni jest lewostronny. Co gorsze, większość samochodów w wypożyczalniach ma automatyczną skrzynię biegów, która, owszem, sprawdza się na autostradach, ale nie drogach przypominających tor kolejki górskiej. Przykładem niech będzie odcinek pomiędzy Speyside i Charlotteville na północy wyspy. Podjazdy i zjazdy są tam czasem tak strome, że albo samochód ledwo daje radę wczołgać się na szczyt, albo trzeba hamować tak mocno, że wewnątrz czuć swąd palonej gumy.

 1 2 3 4 5 6 7 8 9 
Następna strona

Zagłosuj na tę publikację | Zasady konkursu | Wersja do druku

O tych krajach: Tobago
Tego autora: Tobago Wyspy Wschodnich Karaibów

Opracowanie: Bartek Skotak
Bardzo chętnie zamieścimy Państwa opowieść.
Wszystkie opowieści i uwagi prosimy kierować pod naszym adresem.
redakcja@tramp.travel.pl
Ostatnie uaktualnienie: 2004-04-12