Strona główna
Strona główna
Opowieści
Opowieści
Dobre rady
Dobre rady
Galeria
Galeria
Recenzje sprzętu
Recenzje sprzętu
Konkurs
Konkurs!
Odsyłacze
Odsyłacze
Kontakt
Kontakt
Szukaj
Zanzibar - zapachy Afryki
Zagłosuj na tę publikację | Zasady konkursu | Wersja do druku

Na Zanzibarze zmienia się poczucie czasu, miejsca i rzeczywistości. Najbardziej utkwiły mi w pamięci zapachy. Każde miejsce zapamiętuję poprzez wspomnienie zapachu. Tam właśnie jest tego całe bogactwo, choćby z tego powodu warto przyjechać do Zanzibaru.

Powietrze jest ciepłe, duszące, odurzające. Już pierwsze spotkanie, na drodze do miejsca - raju na ziemi, to soczyste ananasy sprzedawane na straganie, które pachniały jak wonne kwiaty, mieszanka słońca, lasu, ziemi. Jechałam z Alim, który już w drodze pozwalał się cieszyć całym bogactwem egzotyki. Sam był bardzo egzotyczny. Urodził się na Zanzibarze i nigdy go nie opuszczał. Był bardzo bystry, prowadził jednocześnie wielowątkową rozmowę, pokazywał po drodze miejsca, które warto odwiedzić na dłużej, mówił o rodzinie, o dziecku które właśnie mu się urodziło i Reshadim, jego pracodawcy, o policji, która nas zatrzymała, mówił o zwyczajach, jakie tu panują, o tym, że dwa miesiące temu zaczął się uczyć angielskiego. Śmiał się przy każdej wypowiadanej kwestii. Zatrzymywał się, aby zerwać liście z drzew. Właściwie nie dawał się nudzić ani chwili. Droga była wyboista, kręta i długa, ale czas płynął szybko.

Bajkowy widok w miejscu, które było naszym celem, wioska Jambiani, zaparł mi dech. Kolor oceanu był granatowy, piesek biały, szum morza, malutkie, niebieskie chatki nad samym brzegiem oceanu i wielkie łoża przed każdą chatą na plaży. Trzcinowy parasol. I oczywiście palmy. Proste, ale nic więcej nie trzeba.

Zapach kokosu. Na powitanie sok kokosowy, słodki i chłodny. Nikt się nie narzuca z gościnnością. Czuję się swobodnie. Kolacja. Przychodzi sam gospodarz, Reschad, proponuje kolację, w tym kilka smakowitych dań z owoców morza. Zamawiam wszystko co jest. Zapach morza - lobster, tak przygotowanego na grillu, na samej plaży nigdy nie jadłam. Ośmiornice na grzance, czerwone kraby - samo wspomnienie powoduje wzmożony apetyt. Leżymy na łóżkach przed chatami, wieczór jest ciepły. Postanowiłam spać na zewnątrz. Noc jest piękna. Nigdy nie obserwowałam tylu gwiazd na niebie tuż nad głową. Co kilka minut widzę jak któraś spada, z radością wymyślam różne marzenia. Po piasku chodzą kraby - małe i duże. Daleko słychać uderzenia oceanu o rafę - jest odpływ.

Rano, gdy się budzę, wszystko zmienia się, jakby z innej bajki. Fale szumią tuż przy łóżkach, kraby pouciekały. Brzegiem morza idą kobiety z koszami na głowach. Niosą czerwone banany. Czerwone banany rosną tylko na Zanzibarze. Są grube, krótkie, ale niezmiernie słodkie i mają mocny aromat. Zaraz po przebudzeniu idziemy na spacer brzegiem oceanu. Przypływ oceanu powyrzucał ogromne ilości muszli. Są duże, wielkości dłoni, a także całe mnóstwo małych, pięknych porcelanek. Te porcelanki lubię zbierać, przywożę je do Polski, czasem daje komuś sympatycznemu w prezencie. Często przywożę muszle, piasek, suszone rośliny, czerwoną ziemię. Ziemię i piasek przechowuje w małych karafkach. Kiedyś niania moich dzieci zrobiła kotlety i obtoczyła je w piasku z plaży zanzibarskiej. Piasek był tak delikatny i miałki, że była pewna, iż w kuchni na półce stoi mąka.

Na wieczór zamawiamy lobstery, które już w południe "przyjechały" do Coco Beach. Reshad przyprawił je tajemniczymi przyprawami, kiedy zapytałam, jakimi, odpowiedział: zanzibarskimi. On jest najlepszym kucharzem, jakiego poznałam. Zakradłam się do kuchni, a tam odbywały się czary Reshada. Kuchnia to zadaszone podwórko pomiędzy niebieskimi chatami z dużym, kamiennym stołem i ogromnym grillem, na półkach stoi kilkadziesiąt pojemników z przyprawami: świeżymi, mielonymi i płynnymi; noże - małe, grube, maczety. Reshad maczetą odrąbał głowę wielkiej rybie red snapper - jej łuski są czerwone. Potem posypał ryby ziołami, lobster polał płynem. Rozcieram zioła w dłoni - zapach jest korzenny, egzotyczny. Jest ciepło, na twarzach widać pot tropikalny, z grilla bucha dym, zioła pachną jak narkotyk.

 1 2 
Następna strona

Zagłosuj na tę publikację | Zasady konkursu | Wersja do druku

O tych krajach: Afryka dla początkujących - Północna Tanzania i Zanzibar 2005 Droga przez malarię Afryka Wschodnia   Pozostałe...
Tej autorki: Ostatnie wielkie safari XX wieku Kilimandżaro - spełnione marzenie

Opracowanie: Dorota Katende
Bardzo chętnie zamieścimy Państwa opowieść.
Wszystkie opowieści i uwagi prosimy kierować pod naszym adresem.
redakcja@tramp.travel.pl
Ostatnie uaktualnienie: 2003-04-14