Strona główna
Strona główna
Opowieści
Opowieści
Dobre rady
Dobre rady
Galeria
Galeria
Recenzje sprzętu
Recenzje sprzętu
Konkurs
Konkurs!
Odsyłacze
Odsyłacze
Kontakt
Kontakt
Szukaj
Śladami wędrówki Mojżesza do Ziemi Obiecanej - wrzesień/październik 2000
Zagłosuj na tę publikację | Zasady konkursu | Wersja do druku

Nasza trasa:
Jerozolima - Ejlat - Taba - klasztor św. Katarzyny - Góra Mojżesza - Nuweiba - Taba - Ejlat - Arawa - Aqaba - Wadi Rum - Petra - Amman - Madaba - góra Nebo - Amman - Jerash - Amman - King Hussein Bridge - Jerozolima

Przeliczniki walut: 1 USD = 4,0-4,1 NIS (szekle) 1 USD = 3,5 LE (funt egipski) 1 USD = 0,7 JD (dinar jordański)

Na Synaju - podczas zejścia
Dzień pierwszy

Przejazd na trasie Jerozolima-Ejlat (63 NIS), godziny odjazdów 7.00, 10.00, 14.00, 17.00. W kasie polecają wcześniejszą rezerwację, ale autobus, którym jechaliśmy, nie był pełen (z tym, że jechały dwa - jeden za drugim).W Ejlacie lądujemy o 21.45. Dajemy się namówić właścicielce "hotelu" na nocleg u niej (naganiacze czekają na turystów wysiadających z autobusu). Nocujemy w obskurnym pokoiku za 100 NIS za 2 osoby (ale z warczącą klimatyzacją i łazienką z potłuczoną umywalką).

Dzień drugi

Rano budzimy się wcześnie - chcemy zdążyć do Taby na 10.00 - o tej godzinie, wg Pascala, odjeżdża autobus do Św. Katarzyny. W przewodniku ostrzegają, że z powodu tłoku przejście granicy może zająć 2-3 godziny. Czekamy na autobus nr 15 jadący do granicy i dajemy się skusić na przejazd taksówką za 20 NIS. Na granicy jesteśmy przed ósmą. Pusto.

Przejście obu granic, tj. izraelskiej i egipskiej, zajmuje nam mniej niż pół godziny. Dodatkowo zmieniamy czas, a więc mamy siódmą. W Egipcie wita nas tłum taksówkarzy Beduinów - tych, którzy zamienili wielbłąda na samochód. Podjeżdżamy do przystanku autobusowego, który znajduje się 2 km od granicy, rozklekotanym, ok. 30-letnim siedmioosobowym Peugeotem 504 (nasze plecaki na dachu) za 5 LE od osoby. Tu otacza nas kilkunastu taksówkarzy i wmawia nam, że autobusu do Św. Katarzyny nie ma. Oferują przejazd za 200-250 LE. Nie ulegamy. Pokazują nam zamknięty "dworzec autobusowy" i przez szybę rozkład jazdy. Tłumaczą, że ten autobus już dawno nie jeździ (faktycznie, jakiś kurs został z tablicy wykreślony). Kierowca najstarszego i najbardziej zdezelowanego peugeota proponuje nam kurs za 150 LE, pod warunkiem, że dobierze współpasażerów na część trasy. Opieramy się pół godziny, ale chęć jechania tak wspaniałym wozem przeważa. Plecaki lądują na dachu i jedziemy... z powrotem pod granicę. Nasz kierowca wyrywa innym kierowcom troje Izraelczyków nadchodzących znad granicy. Jedziemy. Wóz wspaniały - jedynie silnik jest w miarę sprawny, reszta za to - bliska agonii albo nie istnieje. Klimatyzacja naturalna. Po kilku kilometrach pojawia się punkt kontrolny - musimy zapłacić po 17 LE podatku wjazdowego. Po rozstaniu się z Izraelczykami na którejś z plaż wjeżdżamy w głąb półwyspu. Przed nami rozciąga się wspaniała skalista pustynia. Tędy Mojżesz wędrował, prowadząc naród wybrany do Ziemi Obiecanej. Po drodze zatrzymujemy się jeszcze w przydrożnej "restauracji" - siadamy na dywanach w betonowej wiacie przykrytej strzechą, Beduinka gotuje herbatę na palenisku. Pijemy herbatę - ziołowy ulepek - za 5 Ef. Całą drogę do Św. Katarzyny pokonujemy w 2,5 godziny, zatrzymywani czterokrotnie przy policyjnych posterunkach (beczki postawione na drodze).

W Św. Katarzynie jest kilka miejsc, w których można spędzić noc:
- wioska turystyczna Morgen Land, gdzie nocuje większość polskich pielgrzymów (4 km do klasztoru)
- przy skrzyżowaniu dróg do wioski beduińskiej i do klasztoru są dwa miejsca: jedno luksusowe, gdzie dwójka z dwoma posiłkami kosztuje 80 USD (nie pamiętamy nazwy), i drugie - "Beduin Camp", gdzie nocleg w betonowym domku z materacem na podłodze kosztuje 10 LE za osobę. Za posiłek trzeba zapłacić 15 LE
- przy samym klasztorze jest hostel; tu nocleg z dwoma posiłkami kosztuje 60 USD za dwójkę
- w wiosce jest jeszcze co najmniej jedno miejsce, ale szczegółów nie znam
- można spać na Górze Mojżesza: na samym szczycie (mało płaskiego miejsca) albo 20 minut drogi poniżej szczytu - trzeba wchodzić na górę drogą krótszą, tzw. "by steps"; po przejściu dwóch kamiennych łuków dochodzi się do małego plateau z kilkoma strzelistymi drzewami (jest tu źródło). Wędrówka do tego miejsca zajmuje 1-1,5 godziny. W obu miejscach można wypożyczyć od Beduinów materace, koce (po 5 LE) oraz dostać coś do zjedzenia.

My zostajemy w przyklasztornym hostelu. Zwiedzamy klasztor (jest piątek i klasztor jest otwarty) Klasztor powstał w VI wieku, otaczając Krzew Gorejący, gdzie Bóg po raz pierwszy przemówił do Mojżesza, podając mu swoje imię - "JESTEM".

 1 2 3 4 5 
Następna strona

Zagłosuj na tę publikację | Zasady konkursu | Wersja do druku

O tych krajach: Rafy St. John`s na Morzu Czerwonym Śladami Stasia i Nel Półwysep Synaj   Pozostałe...

Opracowanie: Dariusz Krzemiński, Elżbieta Krzemińska
Bardzo chętnie zamieścimy Państwa opowieść.
Wszystkie opowieści i uwagi prosimy kierować pod naszym adresem.
redakcja@tramp.travel.pl
Ostatnie uaktualnienie: 2001-01-29